sobota, 20 grudnia 2014

Ach, te młode pokolenie...

 Cześć! 
 W dzisiejszym poście chciałabym opisać kolejną sytuację, która miała miejsce jakieś półtorej godziny temu. Od razu zaznaczam, że właśnie dopiero co wróciłam z wielkich zakupów w galerii handlowej. A więc... Wybrałam się rano do Arkadii, aby uniknąć niepotrzebnych tłumów i zamieszania. Jak to kobieta - zanim weszłam w artykuły spożywcze - po prostu musiałam zajrzeć do działu z ubraniami. Korzystając z wolnej przymierzalni, chwyciłam piękną bluzkę, która od razu wpadła mi w oko i zaczęłam ją mierzyć. Wiedziałam, że nie muszę się spieszyć, ponieważ rano nie było zbyt dużej kolejki, więc bez presji czasu rokoszowałam się widokiem pięknych ubrań. 
Nagle do sklepu wtargnęły dwie nastolatki robiąc przy tym ogromne zamieszanie. Zapewne bawiły się w "berka", ponieważ jedna z nich biegła za drugą krzycząc "złapię cię!". Oczywiście nie obeszło się bez zrzucania ubrań z wieszaków i przewracania manekinów. Przez pierwsze kilka sekund pomyślałam sobie, że zamontowana gdzieś tu została ukryta kamera, jednak widząc oburzenie kasjerki - zrozumiałam, że są to po prostu dwie debilki (przepraszam za słownictwo, ale inaczej ich się nie da nazwać). Pani ze sklepu od razu poszła po właścicielkę i chyba też ochronę i zaczęła krzyczeć na wciąż świetnie się bawiące nastolatki. One chyba nic sobie z tego nie robiły, bo dalej buszowały pomiędzy regałami i stojakami. No i co miała biedna właścicielka zrobić? Zaczęła je po prostu gonić. Nie ukrywam, że wyglądało to całkiem śmiesznie, jak niezbyt szczupła staruszka, dysząc ze zmęczenia goniła po sklepie dwie zwinne i młode dziewczyny, które zapewne dopiero po dłuższym czasie zdały sobie sprawę z tego, że nie wybiegną beztrosko ze sklepu i nie pójdą do innych jak gdyby nigdy nic, bo gdy zobaczyły ochroniarza stojącego u wejścia - natychmiast ten uśmieszek zszedł z ich twarzy. Zmieszane zatrzymały się i niewinnym wzrokiem zerknęły na bardzo zmęczoną gonitwą pomiędzy regałami właścicielkę. Oczywiście nie obyło się bez surowej i długiej rozmowy, jednak niestety - nie opiszę Wam jej dokładnego przebiegu, ponieważ kasjerka szybkim ruchem chwyciła jedną dziewczynę za jedno ucho, a drugą za drugie i siłą zawlokła je na zaplecze. Próbowałam udawać, że akurat w pobliżu tamtego miejsca zobaczyłam cudowną sukienkę, którą bardzo chciałabym obejrzeć z bliska :D, ale niestety, chyba właścicielka mnie "przejrzała", bo rzuciła mi pełne złości spojrzenie. Wolałam nie zadzierać z tą niezbyt miłą kobietą :D i spojrzawszy na zegarek wyszłam ze sklepu. 
Kolejny raz stwierdziłam, że przeprowadzę się do Anglii, gdy młode pokolenie zawładnie Polską... Mam nadzieję, że Wam nigdy takie głupie pomysły nie przychodzą do głowy... :D
Swoje przemyślenia na ten temat piszcie w komentarzach. 
Do zobaczenia!

1 komentarz:

  1. ach, ta 'przedświąteczna gonitwa'! Jak widać ma ona całkiem dosłowne odbicie w rzeczywistości xD ja zapewne szybko straciłabym cierpliwość :) PS. Też uwielbiam Jacksona! I dziękuję za odwiedzenie mojego bloga :)

    pozdrawiam,
    SIMPLE.DANCER

    OdpowiedzUsuń