poniedziałek, 22 grudnia 2014

"Iluzja"

Źródło: http://www.filmweb.pl/film/Iluzja-2013-623761
 Witajcie!
 Dzisiaj postanowiłam napisać Wam o pewnym filmie science-fiction, który zrobił na mnie duże wrażenie. Jest to film pt. "Iluzja".
 Niejeden raz zdarzyło mi się wybrać się do kina na fantastycznie zapowiadający się seans, lecz po wyjściu poczuć się oszukanym i stwierdzić, że najlepsze sceny pokazano w zwiastunie. Właśnie dlatego do sali kinowej wchodziłam obawiając się, że sytuacja sprzed dwóch miesięcy się powtórzy, jednak szybko zdałam sobie sprawę z tego, że nie ma się czym martwić - już pierwsze sceny po prostu wbiły mnie w fotel. Cóż... krótko mówiąc film jest o grupie iluzjonistów, którzy na pokazie okradają bank, a pieniądze rozdają publiczności. Od razu stają się celem służb specjalnych oraz byłego magika (granego przez Morgana Freemana), który za pieniądze demaskuje magiczne sztuczki. W "Iluzji" możemy zobaczyć dynamiczne pościgi FBI na autostradzie oraz inne bardzo ciekawe momenty. Nie chciałabym zdradzić zakończenia, w którym dowiadujemy się jak zrobiona została największa sztuczka iluzjonistów. Bardzo spodobali mi się aktorzy, tacy jak Jesse Eisenberg, czy Isla Fisher, których wcześniej nie znałam. Oprócz nich w filmie występują trochę bardziej znani artyści, np. Mark Ruffalo, czy Morgan Freeman.

 Co prawda filmu w kinie już nie zobaczycie, jednak można obejrzeć go na przeróżnych stronach internetowych, do czego z całego serca zachęcam. :)

"Patrzcie z bliska. Bo im bliżej jesteście, tym mniej zobaczycie."  - Thaddeus Bradley 

niedziela, 21 grudnia 2014

Kultura osobista w autobusie

 Witam!
 Dzisiaj chciałabym napisać o czymś, co irytuje mnie od wieków. Otóż chciałabym opisać "bardzo kulturalne" zachowania ludzi w autobusie, z jakimi się spotkałam. Naprawdę po prostu zwalają mnie z nóg niektóre osoby i po prostu nie mogę zrozumieć jak można być tak ohydnym i niekulturalnym. Pozwólcie, że w punktach wymienię z jakimi sytuacjami spotkałam się w środkach transportu miejskiego.
 1. Dłubanie w nosie, od którego na samą myśl robi mi się niedobrze. Niektórzy robią to bardzo dyskretnie, jednak nie sposób tego nie zauważyć. Owszem, ja rozumiem, że to nie jest przyjemne jeździć do pracy z zatkanym nosem, ale od czego są chusteczki, które właśnie wypadły dłubiącej w nosie pani z kieszeni?! Ale... to nie wszystko, bo są jeszcze ludzie, którzy bardzo afiszują się ze swoim nawykiem. Pozwolę sobie przytoczyć pewną sytuację, która całkiem niedawno miała miejsce: Do autobusu wsiadł pewien pan. Niby taki biznesmen - ubrany w czarny garnitur, z czarną teczką w dłoni, tymczasem jego palec wznosi się coraz wyżej, w kierunku głowy. Wznosi się, wznosi... i... jest! Trafił do nosa, po czym namiętnie kręci w nim, dłubie, aż wreszcie wyciągnął z niego gigantycznego gluta! Po czym obejrzał go ze wszystkich stron i niby dyskretnie wytarł go o siedzenie. Miałam wrażenie, że zwymiotuję. Już nie będę dalej opisywała, bo zaraz zwrócę obiad.
 2. Głośno rozmawiają przez telefon. Czasami nawet za głośno. Kiedyś spotkałam w autobusie pewną panią, która bez wstydu wtajemniczyła wszystkich pasażerów w swoje prywatne sprawy i kłócąc się z mężem wręcz darła się w słuchawkę telefonu.
 3. Śmierdzą. I  to tak, że nie da się  wytrzymać. Najczęściej jest to zapach potu, niemytych zębów, brudu czy zepsutego jedzenia przechowywanego od lat w torebce.
 4. Na cały głos słuchają muzyki. Niekiedy nawet śpiewają... No co tu więcej napisać? Wiadomo nie każdy potrafi śpiewać, ale mimo to słychać ich w każdym zakątku autobusu...
 5. Plotkują, nie obniżając przy tym swojego tonu głosu ani trochę.
 6. Całują się, co mnie potwornie obrzydza. Co gorsze - niektórzy robią to specjalnie, na pokaz, wydając przy tym dziwne odgłosy...
 7. Śpią. Czasami trochę trudno mi uwierzyć, że w takim hałasie da się zasnąć. Oczywiście zdarzają się ludzie, którzy zasypiają ze słuchawkami na uszach. Dosyć często widzę osoby, które zagradzają swoją zwisającą głową przejście w autobusie i nie sposób ich obudzić. Niezależnie od tego ile razy zwracalibyście uwagę takiemu człowiekowi, potrącalibyście go, czy nawet darlibyście się do ucha - on i tak będzie udawał śpiącego...

Napiszcie w komentarzach co sądzicie na ten temat i z jakimi jeszcze zachowaniami spotkaliście się w autobusach. :)

sobota, 20 grudnia 2014

Ach, te młode pokolenie...

 Cześć! 
 W dzisiejszym poście chciałabym opisać kolejną sytuację, która miała miejsce jakieś półtorej godziny temu. Od razu zaznaczam, że właśnie dopiero co wróciłam z wielkich zakupów w galerii handlowej. A więc... Wybrałam się rano do Arkadii, aby uniknąć niepotrzebnych tłumów i zamieszania. Jak to kobieta - zanim weszłam w artykuły spożywcze - po prostu musiałam zajrzeć do działu z ubraniami. Korzystając z wolnej przymierzalni, chwyciłam piękną bluzkę, która od razu wpadła mi w oko i zaczęłam ją mierzyć. Wiedziałam, że nie muszę się spieszyć, ponieważ rano nie było zbyt dużej kolejki, więc bez presji czasu rokoszowałam się widokiem pięknych ubrań. 
Nagle do sklepu wtargnęły dwie nastolatki robiąc przy tym ogromne zamieszanie. Zapewne bawiły się w "berka", ponieważ jedna z nich biegła za drugą krzycząc "złapię cię!". Oczywiście nie obeszło się bez zrzucania ubrań z wieszaków i przewracania manekinów. Przez pierwsze kilka sekund pomyślałam sobie, że zamontowana gdzieś tu została ukryta kamera, jednak widząc oburzenie kasjerki - zrozumiałam, że są to po prostu dwie debilki (przepraszam za słownictwo, ale inaczej ich się nie da nazwać). Pani ze sklepu od razu poszła po właścicielkę i chyba też ochronę i zaczęła krzyczeć na wciąż świetnie się bawiące nastolatki. One chyba nic sobie z tego nie robiły, bo dalej buszowały pomiędzy regałami i stojakami. No i co miała biedna właścicielka zrobić? Zaczęła je po prostu gonić. Nie ukrywam, że wyglądało to całkiem śmiesznie, jak niezbyt szczupła staruszka, dysząc ze zmęczenia goniła po sklepie dwie zwinne i młode dziewczyny, które zapewne dopiero po dłuższym czasie zdały sobie sprawę z tego, że nie wybiegną beztrosko ze sklepu i nie pójdą do innych jak gdyby nigdy nic, bo gdy zobaczyły ochroniarza stojącego u wejścia - natychmiast ten uśmieszek zszedł z ich twarzy. Zmieszane zatrzymały się i niewinnym wzrokiem zerknęły na bardzo zmęczoną gonitwą pomiędzy regałami właścicielkę. Oczywiście nie obyło się bez surowej i długiej rozmowy, jednak niestety - nie opiszę Wam jej dokładnego przebiegu, ponieważ kasjerka szybkim ruchem chwyciła jedną dziewczynę za jedno ucho, a drugą za drugie i siłą zawlokła je na zaplecze. Próbowałam udawać, że akurat w pobliżu tamtego miejsca zobaczyłam cudowną sukienkę, którą bardzo chciałabym obejrzeć z bliska :D, ale niestety, chyba właścicielka mnie "przejrzała", bo rzuciła mi pełne złości spojrzenie. Wolałam nie zadzierać z tą niezbyt miłą kobietą :D i spojrzawszy na zegarek wyszłam ze sklepu. 
Kolejny raz stwierdziłam, że przeprowadzę się do Anglii, gdy młode pokolenie zawładnie Polską... Mam nadzieję, że Wam nigdy takie głupie pomysły nie przychodzą do głowy... :D
Swoje przemyślenia na ten temat piszcie w komentarzach. 
Do zobaczenia!

piątek, 19 grudnia 2014

Blogerzy a youtuberzy

 Chciałabym się z Wami podzielić pewną myślą, która dręczy mnie już przez jakiś czas.
 Dawniej bardzo "na topie" były blogi. Ludzie wchodzili na nie, komentowali, udostępniali i nie mogli się od nich oderwać. Sama byłam fanką wielu blogerów i przeznaczałam dużo czasu na czytanie ich wszystkich wpisów. Szczerze się przyznam, że niektóre czytałam tak wiele razy, że znałam je prawie na pamięć! Przez ostatnie dwa lata moda na blogi zaczęła przemijać. Ludzie stopniowo przestawali interesować się swoimi fanami i wstawiali coraz mniej postów, aż w końcu w ogóle zapomnieli, że coś takiego jak blog istnieje. Natomiast pojawiła się nowa grupa osób zwanych "youtuberami". Zapewne doskonale wiecie co to za grupa, jednak dla pewności Wam to przedstawię. Są to ludzie, którzy założyli swój kanał na youtube i regularnie (lub czasami nieregularnie) wstawiają tam filmy, na których pokazują jak grają w gry lub komentują przeróżne sytuacje (nazywają to "vlogami").
 Youtuberzy zyskiwali popularność, a blogerzy przestawali się interesować pisaniem, czego skutkiem jest to, że teraz rzadko kto czyta blogi. Ja natomiast chciałabym przywrócić modę na zakładanie ich i kontaktowanie się w taki sposób z ludźmi. Dlatego zachęcam Was serdecznie do czytania blogów (nie tylko mojego). W taki sposób możemy nauczyć się trochę lepiej pisać na komputerze, z pewnością poszerzymy swój zasób słów i możemy poznać ciekawych ludzi. Gwarantuję Wam, że czytanie blogów będzie o wiele bardziej pożyteczne niż oglądanie jak ktoś bez przerwy gra w Minecrafta i przy tym co drugie słowo klnie (nie chcę tu nikogo obrazić, sama mam kilku ulubieńców wśród youtuberów, jednak nie przepadam za osobami z tzw. "gimbazy", które robią z siebie pośmiewisko ;) ).
 A więc jeszcze raz zachęcam do czytania i zakładania blogów. Swoje przemyślenia na ten temat możecie pisać w komentarzach, bardzo chętnie je poczytam.
Pozdrawiam :)

Ludzie mnie przerażają...

Witajcie, kochani!
Dzisiaj chciałabym opisać Wam pewną sytuację, która przydarzyła mi się bardzo niedawno. Otóż...
Do gazetki, którą prowadzę na kółku dziennikarskim potrzebny był nowy artykuł. Postanowiłam napisać coś ciekawego i oryginalnego. Stwierdziłam, że ludzie z chęcią przeczytaliby o tym, czego słucha współczesna młodzież. W tym celu wybrałam się na dwór, aby zapytać nastolatków o to, jakiem muzyki słuchają. I właśnie wtedy miała miejsce bardzo zaskakująca sytuacja.
Przechadzałam się po parku i jakieś sto metrów dalej zobaczyłam trzy gimnazjalistki. Pozwolę sobie opisać ich wygląd: twarz cała wymalowana, kolczyki wszędzie, gdzie się dało je wcisnąć, tatuaże, różowe włosy, wulgarne słownictwo i oczywiście nieodłączny atrybut dzisiejszej młodzieży - papieros. No, ale przejdźmy do rzeczy. Trochę z obawą podeszłam bliżej.
 - Przepraszam, przeprowadzam sondę uliczną na temat: "Czego słucha dzisiejsza młodzież?". Chciałabym zapytać was o zdanie.
 - No... - odezwała się najbardziej wypindrzona z nich, głośno żując w tym czasie gumę - Ja to różnych rzeczy słucham...
 - Ale czego konkretnie? - zapytałam lekko podirytowana.
 - No, głównie to rapu... - odezwała się tonem księżniczki.
 - Uhhh... dobrze... - stwierdziłam zmieszana. - A może gustujesz w takiej muzyce jak The Beatles czy Queen?                
 - No... - i uwaga, teraz padnie najlepsza odpowiedź wszech czasów... - Ja nie słucham metalu! - rzekła "królowa" po czym odeszła ze swoimi psiapsiółkami. Miałam wrażenie, że dostanę zawału. Jeżeli ktoś nie wiem o co mi chodzi to niech lepiej od razu wychodzi z tej strony, zanim zgłoszę moderatorowi skrajną głupotę tej osoby.
Napiszcie w komentarzach co Wy sądzicie o zachowaniu takich ludzi i napiszcie także jakiej muzyki słuchacie, a to na pewno wzbogaci mój artykuł. ;)

czwartek, 18 grudnia 2014

"Earth song"

A teraz coś dla fanów muzyki, a szczególnie Michaela Jacksona.
Chciałabym skomentować jego utwór pt. "Earth song". Jest to moja ulubiona piosenka, w której Michael pięknie wyraża swoje emocje. Jej tekst jest bardzo szlachetny - pokazuje jak bardzo zaniedbaliśmy naszą planetę, jak wiele ludzi zginęło przez wojny, jak bardzo zniszczyliśmy ten wspaniały dar jakim jest Ziemia oraz to, że na niej żyjemy. Przepiękna jest ścieżka dźwiękowa - oryginalna i niekomercyjna. Głos tego niesamowitego artysty świetnie komponuje się z melodią. Bardzo podoba mi się teledysk, w którym Michael, jak profesjonalny aktor, świetnie wyraża emocje wyrazem twarzy oraz zachowaniem.
Bardzo trudno jest obejrzeć ten teledysk bez łzy w oku. Zachęcam do oglądania i słuchania większej liczby piosenek Króla popu.

Załączam link do teledysku na youtube: https://www.youtube.com/watch?v=XAi3VTSdTxU.

"Bogowie"

Uhh... Ostatnio mnie wena nie opuszcza. :D Tym razem chciałabym napisać o wspaniałym filmie, jakim jest film pt. "Bogowie". Zapewne także o nim słyszeliście. Ja wybrałam się na niego mniej więcej dwa tygodnie temu.
Jest to seans o prof. Zbigniewie Relidze - transplantologu. Co tu więcej napisać? Są tam pokazane operacje przeszczepu serca wraz z problemami dotyczącymi zakładania nowej kliniki. Później pojawiają się problemy finansowe oraz potrzeba zamknięcia szpitala. Jak wiecie Religa był palaczem - na filmie jest to również świetnie pokazane.
Jeśli chodzi o aktorów główną rolę gra Tomasz Kot. Nie jest on jakimś bardzo wybitnym aktorem, jednak tutaj sprawdził się świetnie. Idealnie odwzorował zachowanie Religi oraz jego sposób mówienia.
Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem. Świetna scenografia, świetny scenariusz oraz świetni aktorzy. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Nie mam pojęcia co jeszcze napisać... Po prostu musicie to obejrzeć! ;)
Dorzucam tutaj link do traileru do filmu.
https://www.youtube.com/watch?v=1biE4cOrDPE

"Oskar i Pani Róża"

 Jak napisałam w pierwszym poście - będę się z Wami dzielić moimi przeżyciami po przeczytaniu dobrych książek. Ostatnio miałam przyjemność przeczytać pewną dosyć poruszającą powieść pt. "Oskar i Pani Róża". Pewnie kojarzycie skądś ten tytuł, prawda? Jest to książka dla młodzieży, a właściwie powiedziałabym nawet - dla dzieci. Jednak ta książka zachwyciła mnie tak bardzo, że stwierdziłam, że po prostu muszę o niej napisać. 
Opisane są w niej jedne z ostatnich dni życia pewnego 10-letniego chłopca, Oskara, który leży w szpitalu, ponieważ ma raka. Pani Róża to pielęgniarka, którą pacjent szczególnie polubił. Spędza z nią bardzo dużo czasu. Jego opiekunka pewnego dnia opowiada mu o Bogu, w którego chłopiec nie wierzy i zachęca go do pisania listów do Niego. Wkrótce chory dowiaduje się, że zostało mu jedynie 12 dni życia. Przez ten czas Pani Róża nieustannie się nim opiekuje. Aby pocieszyć Oskara - starsza pani podaje mu pewien pomysł, żeby chłopiec wyobraził sobie, że jeden dzień to 10 lat. Bohater postanawia zrobić tak jak poradziła mu pielęgniarka i od tej pory zaczyna zachowywać się zupełnie inaczej. Opisane są jego przygody, np. gdy miał niby 30 lat - "ożenił się" z koleżanką ze szpitala. Jest tam oczywiście o wiele więcej zabawnych, zarówno jak i smutnych wydarzeń, jednak nie chcę zdradzać całej treści.
Książka napisana jest w formie listów, z których każdy zaczyna się od słów "Szanowny Panie Boże".
Jest to bardzo poruszająca powieść, w której są głównie momenty bardzo smutne. Jej przesłanie polega na pokazaniu ludziom jak, przez zaledwie dwa tygodnie, zmieniał się chłopiec, który dzięki zwykłej starszej pani - Pani Róży - bez histerii, ze spokojem przyjął fakt, że musi tak młodo umrzeć. Jeszcze jednym przesłaniem jest opis, jak Oskar, wcześniej nie uznający żadnej religii, uwierzył w Boga, o czym świadczą ostatnie słowa książki, którymi jest fragment listu do Stwórcy od Cioci Róży: "PS. Przez ostatnie trzy dni Oskar stawiał na szafce przy łóżku kartonik. Myślę, że to Ciebie dotyczy. Napisał na nim: "Tylko Bóg ma prawo mnie obudzić". 
Z całego serca polecam tę książkę i zachęcam do jej przeczytania. 

PS. Autorem jest Eric-Emmanuel Schmitt

środa, 17 grudnia 2014

Kilka słów o mnie

Witajcie!
Jest to mój pierwszy wpis, więc może na początek napiszę kilka słów o sobie. Mam na imię Kinga i mieszkam w Warszawie. Pomysł na stworzenie bloga zrodził się w mojej głowie niedawno i właśnie postanowiłam go zrealizować. Bardzo lubię pisać, poznawać nowych ludzi i kontaktować się z nimi. Moim hobby jest muzyka i wszystko co z nią związane, tzn. śpiew, taniec i oczywiście gra na instrumencie (w moim przypadku jest to pianino). Uwielbiam również uprawiać sport, czytać książki, oglądać filmy i - jak prawie każda kobieta - zakupy. Na moim blogu będziecie mogli przeczytać właściwie o wszystkim. Znajdziecie tu różne zabawne lub smutne wydarzenia z mojego "szalonego" życia, będę dzielić się z Wami moimi przeżyciami po obejrzeniu przeróżnych filmów, czy przeczytaniu pięknych książek, na pewno będziecie mieli okazję posłuchać niektórych utworów muzycznych w moim wykonaniu i z pewnością zobaczycie tu kilka porad dotyczących wielu rzeczy. Mam nadzieję, że spodoba Wam się na tej stronie i będziecie ją często odwiedzać.
Pozdrawiam ;)

PS. Czekam na Wasze propozycje o czym mają być następne posty.